Doświadczyć doświadczenia.

Moje drogie,

Dawno mnie tutaj nie było. Pojawiło się kilka nowych sytuacji w moim życiu. Nowy zespół, powrót do kursu prawa jazdy, więcej pracy itd. Ale nadal nie ma tego na co czekam. Miłość.

A może nie powinnam na to czekać?

Wiem, że jak przestaje zależeć to dostaje się wszystko. Co myślicie na ten temat?

Poszukujecie? Czy czekacie aż uczucie znajdzie was samo ?

Dzień jak każdy inny.

Hej. Jestem tu. Miałam pisać wczoraj ale  w sumie doszłam do wniosku, że od jakichś kilkunastu miesięcy 2 / 3 doby wyglądają tak samo. Czasem przewijają się jakieś dodatkowe grania, imprezy itd. Standardowo wstaję o 7.00, wiadomo poranna toaleta, śniadanie koniecznie bez kawy (kawa w pracy), i szykowanie. Pełen make-up bo przecież trzeba jakoś wyglądać wśród ludzi…Zastanawiam się po co to wszystko ?Podkład, puder, kocie oko i  na zwieńczenie ostre usta w kolorze fuksji lub czerwieni w zależności od nastroju. Wychodzę. Droga do pracy. W końcu jestem w pracy. 8.00 od razu na produkcję sprawdzić czego komu potrzeba. Informacje zebrane, prośby zebrane więc zmierzam na górę do swojego biura. Oczywiście po drodze wstępuję do kuchni by zrobić swoje ukochane Latte Machiatto. Komputer odpalony więc zaczynam papierkową „jazdę”. W tle playlista smooth jazz albo 2 godzinny koncert yirumy. Tak czas mija… Od czasu do czasu ktoś po coś wpada, miliony pytań, tego brakuje, a to trzeba zrobić… I przychodzi godzina 16.00 – powinnam wyjść ale roboty tyle, że opcji nie ma. No cóż… posiedzę do 17.00 albo 17.37…18 może też przypadkiem być. Wracam do domu… siadam. Mój rowerek magnetyczny woła o kilkuminutowy trening. Siadam, jadę… Tv odpalony. Jadę jadę ! Ale już taka pora, że się spać chce ! Więc wiadomo – jeszcze sprawdzę co nowego na fejsbuczku, kto na insta wrzucił nowe zdjęcia, a może snapa ktoś wysłał? Hmmm i tym sposobem 22. Teraz, całe szczęście mam bloga więc dochodzi mi jeszcze to zajęcie.

Ale to nie jest tak, że ja siedzę w domu cały czas. O! na przykład w środy mam zajęcia wokalne wieczorem, o i w czwartek też. Tak się też niesamowicie składa, że w czwartki mamy Jam Session więc można pójść, zaśpiewać, odpocząć.

No i tak sobie myślę, że… czegoś mi tu brak. Gadka szmatka, po prostu brak drugiej połówki – nie ukrywajmy, że wiele z nas potrzebuje by się do kogoś przytulić w gorszej chwili, gdy nas coś boli, jak problemy się nie kończą. Dziewczyny, przyznajmy się… Jest tak nie ?

Może trzeba coś z tym zrobić?

Może tak. Ale jak zaufać mężczyznom? Ja straciłam w sumie nadzieję….

 

A co u Was ? Jak wyglądają wasze dni ?

Platoniczna miłość.

Platoniczna miłość czymże jest dla człowieka?

Jest równaniem z którego niewiadoma nigdy nie zostanie wyliczona.

Jest brakiem świadomości o ludzkiej przynależności.

Brakiem czegoś – tej odwzajemnionej miłości.

Antynomią szczęścia dwóch postaci.

Zaburzeniem klasycznego piękna,

duszeniem w sobie odradzającego się piekła,

cierpienia,

smutku i bólu.

Pragnieniem miłości i zwykłego konwencjonalnego słowa „kocham”

I jak Werter skończyć nędzne życie.

Wolę…

Niż powiedzieć Ci jak kocham Cię skrycie.

Niby słowo nie ma znaczenia,

Ale lepiej jest kochać niż być kochanym,

Bo ważniejsze, żeby mieć dla kogo żyć,

mieć z kim śnić,

nawet mieć z kim w łóżku gnić…

A platoniczna miłość to nieodwzajemnione uczucie,

I późniejsze nienawiścią do siebie „plucie”

T.

07.03.2008r.

Wielkie powroty.

Wracam.

Po prostu muszę się wygadać (wypisać).

Masz też tak, że wstajesz i już wiesz, że dzień nie będzie należał do najlepszych? W sumie to nic takiego bo tak zazwyczaj bywa. Wydaje Ci się, że wszystko jest dobrze, że życie masz poukładane, że już się poddałaś i nie szukasz już miłości swojego życia?No właśnie. Też tak mam i to często ale właśnie wtedy najczęściej wydarza się coś co zmusza Cię do planowania wszystkiego od początku. Powiedz czy też masz problem z tym, że najczęściej przyciągasz do siebie złych ludzi, a w szczególności facetów? Wydaje mi się, że jest nas wiele. Wyobraźcie sobie,że jestem szczęśliwa mimo tego, że jestem sama. Spełniam swoje pasje, studia skończone, wspaniała praca itd. Jednak w pewnym momencie czar pryska i wydaje się, że jednak szczęśliwa nie jestem. Baaaaang…Pojawia się, ktoś kto w jednym momencie zmienia Twoje życie i nawet nie ma pojęcia, że to robi.Po pewnym czasie okazuje się jednak, że prawdą jest to, że to co jest nieosiągalne jest najlepsze i jeśli staje to na naszej drodze to chcemy zrobić wszystko by jednak było osiągalne.
Wiem, że Ty to czytasz i pewnie w Twoim życiu pojawiają się sytuacje, którymi chciałabyś się podzielić. Nie jestem osobą, która uwielbia pisać bo stworzona jestem do słuchania i dawania rad. Chciałabym żeby mój blog przyjął inny charakter. Chciałabym byście anonimowo wysyłały wiadomości o swoich problemach. Postaram się odpowiadać na wszystkie i jeżeli wyrazicie zgodę to chciałabym publikować je jako posty wraz z moją radą/ odpowiedzią. Jestem pewna, że każda z Was odnajdzie tutaj odpowiedź na nurtujące je pytania.

Mam już 26lat – wiem, że może to nie dużo ale bardzo dużo przeżyłam wiec będę starała się odpowiadać tak prawdziwie, powiem Ci to co myślę a nie to co chciałabyś usłyszeć.Sama wiem, że czasem lepiej wygadać się komuś anonimowo niż przyjaciółce czy koleżance, które zazwyczaj mówią to co chcesz usłyszeć a nie to co naprawdę myślą. Czasem naprawdę się komuś wygadać,wypisać.Oczywiście jestem też otwarta na pytania płci przeciwnej – zawsze podejmuje się wszelkich wyzwań. Może własnie u mnie znajdziesz coś co pomoże Ci w relacjach z tą jedyną.

 

! Zaczynamy!

 

taki jak dziś.

Są takie dni jak ten dziś. Wstajemy i od razu czujemy, że nie będzie łatwo przebrnąć przez szarą rzeczywistość. Nie ukrywajmy – każdy ma te dni, jedni częściej drudzy rzadziej. Z samego rana pomyślałam sobie jak to jest, że możemy kogoś jednocześnie darzyć dwoma skrajnymi uczuciami. Nienawiścią oraz czymś co nie do końca nazwać można miłością. Człowiek, nie mający wstydu jest dla mnie nikim. Kiedyś wmawiano mi, że być może nie będę osobą, która coś osiągnie, która stanie się KIMŚ,  nie ma przyszłości. Mimo wszystko, dzięki tym którzy przy mnie są jestem tą osobą, którą chciałam zostać kilkanaście lat temu. On był dla mnie kiedyś wzorem, mam dobre wspomnienia z młodości ale większość z nich zakryta jest tymi momentami, których wspominać bym nie chciała. Wiele przeszłam przez tego człowieka, nie pomógł nam kiedy tego potrzebowałyśmy, a po latach wymaga pomocy z mojej strony. Dziś rano wysyłając durne zaproszenie na jednym z portali społecznościowych zmarnował kilka godzin mojego dnia dzisiejszego. Chodziłam jak struta, rozmyślając, głowiąc się nie wiadomo po co. Po trzynastu latach opamiętał się i próbuje z nami wszystkimi nawiązać ponowny kontakt. Oczywiście wróciły wszystkie wspomnienia, ale przed tym nie można niestety uciec. Ktoś kto nie przyznaje się do bliskiej osoby, odwraca głowę przy każdym przypadkowym spotkaniu na ulicy, opowiada jak o obcej osobie nawet na sali rozpraw dla mnie staje się nikim. Czasami jest tak, że tracimy wiarę w ludzi, którzy nas otaczają. Wystarczy kilka słów, kilka gestów lub inne raniące epitety. Każdy z nas poznaje ludzi, którzy na chwilę zatrzymują się w naszym życiu a potem nie wiadomo nawet kiedy z niego znikają. Nie wiem… może się domyślacie o kim mówię, może nie. To nie ma znaczenia, pewnie nie jedno z Was przeżywa cięższe chwile, tęsknimy, wspominamy, opowiadamy, ale najważniejsze jest by mimo wszystko spojrzeć na świat z tej pozytywnej strony bo ludzie, którzy nas otaczają tworzą pozytywną aurę i ładują w nas mnóstwo dodatniej energii. Wierzę w to, że cokolwiek dobrego się stanie w przyszłości będzie nagrodą za przetrwanie złych chwil, które miały miejsce w przeszłości.

Jestem. Byłam. Będę.

9.12.2012R
Jestem. Byłam. Będę. Ale kim? Jestem kobietą. Mam dopiero 22 lata(w sumie to prawie 23), ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przeżyłam więcej niż nie jedna 50-latka w swoim dwa razy dłuższym życiu. Ale w sumie, kim więcej jestem? Jedyne, co jest pewne w moim życiorysie to, że w pełni realizuje rolę pierwszoplanową biorąc pod uwagę wszystkie 272 miesiące mojego życia. Realizuję się w tym, co kocham, rokrocznie kończę edukację wg standardowego planu nauczania narzuconego przez Naszego Ministra Edukacji, jestem sobą, uwielbiam obcować z ludźmi i mam nadzieję, że oni też lubią moje towarzsytwo. Hmm…nie mam, jako tako planu na przyszłość wiec wszystko, czym moje się podzielić opiera się na jakże bogatej i niepoukładanej przeszłości. Nie było łatwo w dzieciństwie, ale wszystko da się przeżyć, są rzeczy, o których się pamięta, ale nie koniecznie chce się wspominać. Mimo wszystko, przeszłość nie zaburza mi planów bycia duszą towarzystwa i pełną życia niepoprawną optymistką, która żyje według dewizy „Carpe Diem” Jestem sama, ale co z tego skoro ludzie nie pozwalają mi na to bym czuła się samotna.
W dobie dzisiejszej ery fejsbukowego życia, całkowicie nie ma w czasu na drobne przyjemności. Dobra książka to jest przyjemność! Lubię dobrą książkę, szczególnie taką, która z kartki na kartkę, ze zdania na zdanie staje się dla mnie inspiracją na dzielenie się swoimi przeżyciami. Najlepsza jest wtedy, gdy podarowana jest z miłości, przyjaźni lub innych bardziej lub mniej emocjonalnych powodów. Teraz, gdy nie mamy nawet czasu pisać listów, (bo przecież nie ma czasu na oczekiwanie na odpowiedz) wszyscy widzą, co się dzieje czytając fejsbukową tablice i umieszczając najbardziej intymne historie w swoich postach dodając przy tym ostentacyjnie wyzywające zdjęcia na osi czasu. Nie powiem, że mnie to nie dotyczy, bo wtedy bym skłamała. Jednakże wczorajsza spokojna sobota w domu dała mi wiele do myślenia. Mam nadzieję, że to będzie przełomowy tydzień w moim życiu. Jestem od teraz skłonna do przemyśleń, bo zdałam sobie sprawę, że dotychczas byłam traktowana przez mężczyzn, jako zwykła zabawka. Aczkolwiek nie tylko to dało mi do myślenia. Moje zachowanie wobec nich też nie zawsze jest fair. Ale jak to mówią „jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”. Nie szukam wielkiej miłości i księcia na koniu, bo wiem ze to nieosiągalne w tych czasach, jedyne, czego można oczekiwać to mężczyzny z dobra praca i samochodem…, ale to tez nie wszystko. Niech po prostu będzie i niech obdarzy uczuciem. Może nie wymagam wiele, ale skoro tak to, dlaczego wszyscy się mną lub ze mną bawią a żaden nie wiąże ze mną swojej przyszłości? Jestem zabawką? Tego nie wiem. Wiem jedno, że gdyby nie moi przyjaciele, których mam chyba bym zwariowała. Ale nie zwariuje, bo wiem, że są ze mną zawsze i wszędzie. Przyjaciół też było wielu, ale teraz mogę policzyć ich na palcach jednej ręki. W dzisiejszych czasach łatwo jest podzielić grono osób, które nas otaczają na znajomych, przyjaciół i prawdziwych przyjaciół i na tych, którzy na każdym kroku podkładają Ci nogę na Twojej ścieżce życiowej. Wiadomo, ze najlepiej mieć kilku zaufanych prawdziwych przyjaciół niż kilkuset przyjaciół.
Wracając do płci przeciwnej… pisałam, że wspominaszek na ten temat nie będę opisywać chyba ze w dalszej części wiec zajmę się teraźniejszością. To normalne, że gdy przychodzi weekend stajemy się dziewczynami lwami parkietu, szukamy swoich ochroniarzy dj’ów czy innych własnych miłości. Co nam po tym, gdy weekend trwa tylko 2 dni? A potem… potem wracamy do szarej rzeczywistości. Brakuje tego, że gdy wracamy po całym dniu katorgi na uczelni, w szkole, w pracy nikt na nas nie czeka…nikt nie przytuli, nikt nie czeka na peronie, nie przychodzi nawet tylko po to by nas zobaczyć. To nie jest łatwe, zwłaszcza, ze większość rówieśniczek chwali się jak niesamowicie spędza czas po ciężkim dniu. Nic im nie rozumiem, bo gdybym była szczęśliwa to sama chciałam dzielić się tą informacją z całym światem. Kilkanaście miesięcy temu pojawił się w moim „emocjonalnym CV” pewien osobnik. Nasza historia się rozwija, pomijając fakt, że jej nie ma. Też czuję, że mogę zaliczyć tą historie i odstawić siebie na półkę podpisując „zabawka”. W sumie nie powinno się słuchać ludzi, bo nigdy nie wiadomo, kto i kiedy mówi prawdę a kto zgubnie próbuje grac nam na naiwności. Z zasady nie lubię opowiadać o takich rzeczach, bo szczerze mogę powiedzieć ze zbyt wylewna uczuciowo nie jestem. I chyba jest to też cecha, która łączy mnie z wieloma moimi koleżankami (aczkolwiek jestich mało) jest to, ze to wszystko siedzi we mnie, i wiem, że pewnego dnia nie wytrzymam i wybuchnę. Powiem, że są motyle, ze czasem chodzę z głową w chmurach, ze myślę, co robi, i myślę o tym, z kim gdzie, po co dlaczego. Mam też nadzieję, że nastąpi to wtedy, gdy Ciebie nie będzie przymnie, a moja drużyna przyjaciół zamknie mi buzię i powstrzyma przed słowotokiem… wiem, że bym żałowała.